Strefa dla armat

 

Charytatywnie

 

Historia

 

Napisali o nas

   
 

 

 

 

 

Sezon 2019 

Kodeń

7 września  2019r wraz z moją żonką polecieliśmy do  Kodnia. Prawie 300 motocyklistów na wspólnym memento za zmarłych i różańcu Krucjaty Moto-Ròżańcowej za Ojczyznę! Wszystko w łączności z Polską pod Krzyżem! Wyjazd o 7.00 rano, temperatura 10 stopni. Lecimy do Białej Podlaski na stację paliw Orlen. Tam o 8.30 dobija grupa z Mińska Mazowieckiego na czele z Rychem. Dalej kolumną motocyklową dolatujemy na miejsce.

 Program imprezy przedstawiał się następująco: 9:45 – Spotkanie motocyklistów na parkingu przed bazyliką Matki Bożej Kodeńskiej
11:15 – Msza św. ze wspomnieniem zmarłych motocyklistów, poświęcenie motocykli
12:30 – Różaniec Krucjaty Moto-Różańcowej
14:00 – Piknik motocyklowy na błoniach
15:00 – Wyjazd do MB Różańcowej w Ortelu Królewskim

Program częściowo zrealizowaliśmy, ominęliśmy tylko wycieczkę do Kościółka w Ortelu Królewskim. To był bardzo udany motocyklowy dzień.

Poldek

Gryfowisko 2019

7 września  2019r wraz  moimi kolegami z klubu polecieliśmy na Gryfowisko do Nowego Puznowa. Pogoda tego dnia bardzo dobra choć straszyło trochę deszczem. Impreza bardzo duża i udana. Po lekkim popasie i spotkaniu z członkami innych klubów powróciliśmy do bazy.

Poldek

Wyprawa do Sokółki

 31 sierpnia 2019r na zaproszenie przyjaciół z grupy GotRiders poleciałem do Sokółki. Głównym celem mojego wyjazdu było zobaczenie Hostii. W Sokółce doszło do cudu eucharystycznego: w konsekrowanej Hostii w niewytłumaczalny sposób pojawił się fragment żywej tkanki – mięśnia ludzkiego serca w agonii. Całą grupą mogliśmy wysłuchać historii tego cudu którą opowiedział nam nam miejscowy ksiądz. Miałem też okazję zrobić fotografię Hostii z bardzo bliska. To było duże przeżycie.  Drugim celem mojej podróży było wręczenie prezentu dla Krzysia Matczaka. Krzysztof prowadzi tam bar Bistro oraz produkuje wyśmienite lody według rodzinnej receptury. Krzysztof jest bardzo dobrym i gościnnym człowiekiem i który chętnie ugości  motocyklistów którzy polecą do Sokółki. Dlatego właśnie Kapituła w osobie Zenka oraz reszta przyjaciół postanowiła podziękować Krzysiowi za jego serce. Krzysztof otrzymał od nas pokaźny puchar ze specjalną dedykacją: "Bar Bistro przyjazny motocyklistom". Po dobrej kawie i lodach u Krzysztofa. polecieliśmy za nim w trasę do ciekawych miejsc. Odwiedziliśmy Miejsce Pamięci Narodowej w Kopnej Górze to nekropolia 46 żołnierzy powstańczych oddziału płk. Józefa Zaliwskiego. Odnalezione w 2009 roku szczątki bohaterów powstania listopadowego spoczęły podczas uroczystego pochówku 15 września 2013 roku. Poległym żołnierzom oddano hołd, a cała ceremonia miała podniosły charakter z honorami wojskowymi. Żołnierze zabici 7 lipca 1831 roku podczas bitwy z carskim wojskiem zostali wrzuceni przez wroga do przydrożnego rowu. W bezimiennym grobie, szczątki 46 powstańców listopadowych spoczywały przez blisko 2 stulecia. Dziś, miejsce to upamiętnia tablica, a szczątki bohaterów pochowano z honorami w nekropolii tuż przy Arboretum, nadając tytuł Miejsca Pamięci Narodowej.Miejsce Pamięci Narodowej znajduje się na zboczu, po lewej stronie drogi głównej Białystok-Kruszyniany. Tworzą je nagrobki kamienne z wizerunkiem orła. Tuż obok kwater żołnierskich usytuowano kilkumetrową, granitową kolumnę ze złotym orłem.

 Meczet Tatarów w Kruszynianach.  Muzułmański meczet drewniany z XVIII w. Jest to unikalny zabytek, gdyż w granicach Rzeczpospolitej znajdują się tylko dwa tego typu obiekty.  SILVARIUM - OGRÓD LEŚNY w Poczopkach któym opiekuje się Nadleśnictwo z Białegostoku. Po oblocie po fajnych drogach w okolicy Sokółki zaparkowaliśmy w Barze BISTRO na późny obiad. Około 18.00 wystartowałem w drogę powrotną. Do bazy przyleciałem grubo po 22.00 tego dnia nakręciłem ponad 650 km.

Poldek

Motocyklowy Potop 2019

 22 sierpnia 2019r  10 osób i 6 maszyn wyruszyło ze Stoczka do Skandynawii, a konkretnie do Szwecji. Wycieczka zaplanowana sporo wcześniej się zaczęła.

Dzień 1 (450 km) trasa krajowa

Zbiórka tam gdzie zwykle, czyli przed pomnikiem o 7:45, stawili się wszyscy. Pogoda zapowiada się obiecująco. Na linię startu stawiają sie motocykliści i pasażerki. Start o godz. 8 z minutami. Zapinamy do Mińska Mazowieckiego, gdzie dołącza do grupy Mirek z Marzenką. Z przyczyn rodzinnych na wyprawę nie pojechali Mateusz z Justynką, ale przyjechali nas pożegnać (to bardzo miło z ich strony). Po wymianie paru zdań wyruszyliśmy w dalszą  drogę. Trasa do Gdyni wiodła przez Wyszków, Ciechanów, Ostródę a potem trasą S7 przez Elbląg do portu w Gdyni. Przed wjazdem do portu tankujemy pod korek i ustawiamy się za grupą motocyklistów, którzy już czekają. Organizatorem Potopu jest firma Stena Line, a bierze w niej udział ponad 180 osób i około 140 motocykli. Po odebraniu biletów czekamy na otwarcie bramek na prom. O 20:38 jesteśmy już na pokładzie i czepiamy swoje maszyny do podłogi. Mamy dobre miejscówki tuż przed kładką na rufie promu. Po zakwaterowaniu  posiłek potem małe co nie co i kimanko .

Dzień 2  (507 km) trasa Nadmorska Szwecja

Pobudka o godz. 7:00 śniadanie na pokładzie i około 9:00 odpinamy maszynki, żeby zjechać na ląd. Szwedzka Karlskrona wita nas pięknym słoneczkiem i bezchmurnym niebem.
Organizujemy się w grupę i po wcześniejszych ustaleniach trasy wyruszamy na camping trasą "Nadmorska Szwecja". Przejechaliśmy tylko część tej trasy do miejscowości  Simrishamn, w której zjedliśmy obiad. Decyzją grupy skróciliśmy tę trasę i na 18:00 zameldowaliśmy się na Campingu Borstahusens. Tym sposobem ominęły nas najpiękniejsze atrakcje tej trasy. Po zakwaterowaniu na miejscu kolacja i zwiedzanie terenu campingu. Miejsce piękne z dostępem do morza. Po wieczornej imprezce i zaplanowaniu następnego dnia przytulamy się do poduchy.

Dzień 3 (180km) trasa do Danii wersja krótka (290km) zakręty Skanii

Po wczorajszej imprezce wstaliśmy po godz. 8:00 poszliśmy na śniadanko i o 10 z minutami wyruszyliśmy w trasę. Ja z moją żoną pojechaliśmy po zakrętach Skanii, a reszta grupy pojechała podbijać Danię. Trasa którą mieliśmy przyjemność przejechać była bardzo ładna miejscami kręta i wąska ale jakość dróg bardzo dobra. Była to okazja, aby popatrzeć na piękne czerwone domki, ścigać się z grupką 4 motocyklistów na bardzo starych motorach, żeby w końcu odpocząć na łonie przyrody nad bardzo malowniczym jeziorem. Po drodze spotkaliśmy dożo uśmiechniętych i życzliwych Szwedów. Kultura jazdy bardzo wysoka i bezpieczna, a na krętych winklach nie dało się jechać więcej niż przewidzieli to szwedzi, czyli 70km/h. W powrotnej drodze pojechaliśmy do uroczego miasta Helsingborg, z którego promem wystartowała nasza grupa do Danii. Po kawie i spacerze pięknym wybrzeżem wystartowałem z żonką na camping. Na miejscu byliśmy przed resztą grupy. W tym miejscu należy wspomnieć że w Kopenchadze do grupy dołączył nasz kolega z Klubu Leszek, który zaopiekował się naszymi turystami jak należy i pokazał im parę fajnych miejsc w Kopenchadze. Po powrocie na teren Campingu trochę podsmażeni przez słońce, wskoczyliśmy do chłodnego Bałtyku żeby się ostudzić. Wieczorkiem oczywiście imprezka, na którą wbił do nas Leszek. Lecho zaskoczyłł nas znów swoją gościnnością i zalał nas wyśmienitym piwkiem Tuborg i trochę mocniejszymi płynami. Lechu dziękuję Ci  w imieniu całej naszej paczki. Można na Ciebie liczyć. Przed godz.  2:00 bez kołysanki położyliśmy naszego ziomka do łóżka.

Dzień 4 (295km) Trasa "Lasy i jeziora Szwecji"

Obudziliśmy się po godz. 8.00 w doskonałych nastrojach. Po śniadaniu dosiedliśmy nasze konie i ruszyliśmy w drogę na prom do Ojczyzny. Po drodze zaliczyliśmy kilka punktów na trasie przewidzianych przez organizatora "potopu". Podczas podróży  podziwialiśmy piękne jeziora Szwecji których jest w tym kraju 100 tysięcy. Mieliśmy chęć zjechać kilka razy do lasu na grzyby których tu miejscowi nie zbierają. Niestety w kufrach nie było ani centymetra miejsca, choć grzyby znajdowaliśmy nawet na trawniku przy jeziorze. Następnym punktem było muzeum IKEI w  Ikeagatan. Ciekawe miejsce, w który można było obejrzeć całą historię meblowego potentata w tej branży. Mieliśmy też okazję wypróbować nowoczesne łóżka, a dowody załączam do felietonu w postaci zdjęć. Z IKEI zapieliśmy do Gminy Kalskrona pięknego miasteczka wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przed zwiedzaniem miasta szybki obiad w restauracji. W Kalskronie pospacerowaliśmy i nawdychaliśmy się jodu nad pięknym brzegiem morza, po czym wystartowaliśmy na nasz prom "Stena Vision". O 19:24 przypłynęła nasza łódka. Po za okrentowaniu się na pokładzie kolacja, piweczko i spanko w przytulnej kajutce.

Dzień 5 (450 km) trasa do domu

Po zjechaniu z "żelaznej łódki" lejemy wachę pod korek na pierwszym Lotosie. Po drodze miałem już "luźne majty" czy nie będziemy naszej jedynej motocyklistki holować z powodu braku paliwa, ale na szczęście miała jeszcze 200gram w gaźniku i doleciała do wodopoju. Słonko tego dnia robiło dużą robotę. Momentami termometr pokazywał 33 stopni Potem oprócz szybkiego "zapitalania" zgodnie z przepisami ruchu drogowego nic istotnego się nie wydarzyło. W Łochowie po kawie na Orlenie grupa się rozpadła i każdy pojechał swoją drogą. O 18:12 postawiłem Benie na "kosie" na moim podwórku.

Czas na podsumowanie

Potop motocyklowy zaliczony, a Szwecja zdobyta. Tym razem to my motocykliści zalaliśmy południową Szwecję naszymi maszynami. Trasy nie są pewnie tak malownicze jak na Bałkanach ale klimat,  czerwone domki,  zieleń, jeziora i lasy i jakość dróg mi bardzo odpowiada.  Na pewno jeszcze kiedyś do Szwecji wrócę, bo jest gdzie pośmigać i żal mi miejsc, których nie odwiedziłem. Ludzie bardzo mili przyjemni, a styl życia i porządek bardzo podobał się mnie i mojej żonie. Duże ograniczenia prędkości trochę męczą motocyklistów, a fotoradarów nastawiane tyle co grzybów w lesie, których nie zbierają. Ma to dobre strony i na drogach nie ginie tyle ludzi co w naszej Polsce. Nawinąłem na koła 1854km, "osiołek" dał radę, nie było poważniejszych niebezpiecznych sytuacji na drodze i wszyscy szczęśliwie dotarli do domu.

LWG Poldek

Cześć i chwała Bohaterom

1 sierpnia  2019r

Nie mogło tam nas zabraknąć!!!

Jak co roku wraz z moją córką i z kolegami z naszego klubu Mirkiem, Tomkiem, Danielem wybraliśmy się do Warszawy w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. W tym roku mieliśmy duże problemy aby wjechać na rondo Dmowskiego. Mimo zapasu czasowugo około 45 min Policja z nieznanych nam przyczyn nie wpuszczała motocyklistów na rondo. Dało się zauważyć wzmożoną aktywność służb mundurowych w tym dużo "pał" wokół całej uroczystości. Można domniemywać z jakiego to powodu, teorii będzie dużo. O godzinie 16.30 na rondzie było dużo pieszych a mało motorów. Mnie udało się bokiem za plecami władzy zawinąć po chodniku do samego kwietnika na rondzie, ale Mirek i Tomek dolecieli o 16.45 jak Policja nie dała rady zablokować masy jednośladów którzy zdenerwowani wdarli się na rondo. O godzinie "W" biało-czerwony dym zasłonił wszystkich na rondzie a Warszawa się zatrzymała aby oddać hołd bohaterom Powstania Warszawskiego. Zawsze wtedy mam ciarki i wzruszam się do łez. Łamiącym głosem odśpiewałem Rotę która po naszym Hymnie Narodowym jest dla mnie najważniejszą z pieśni patriotycznych.
Po uroczystościach na rondzie sporą grupą motocyklistów wyruszyliśmy ulicami naszej Stolicy do domu. Oczywiście jak co roku 1 sierpnia odwiedziliśmy Justynkę i Mateusza z rodziny motocyklowej. Po kawce i pysznym ciastku u tych Państwa wystartowaliśmy do domu.
Dziękuję kolegom za towarzystwo i mojej córci która nadal chętnie podróżuję ze mną na plecaczka. Jak Bóg pozwoli za rok polecimy raz następny.

Poldek

Zlot motocyklowy Monsters FG w Kobylanach

1 czerwca  2019r  5 Armat poleciało do Kobylan. Klub Monsters  FG organizował zlot motocyklowy. Pogoda trafiła się piękna temperatura nareszcie powyżej 22 stopni może dlatego że to czerwiec? Zalecieliśmy na miejsce około 14.00. Instalacja namiotu a po niej zaczęliśmy zlotowe życie. W międzyczasie koncerty pomiędzy konkursy które prowadził Bosiek. Pieńki wzięli udział w ciąganiu liny i niestety linę porwali. My spróbowaliśmy sił w rzucaniu nożami i udało się wygrać nagrodę (krem na hemoroidy i  plecaczek). Po koncertach i dużym  przyjęciu różnych napojów poszliśmy grzecznie spać. W niedzielę rano wszystkim było ciężko wstać i głowy nie mieściły się do kasków. Po dmuchaniu świeczki wsiedliśmy na maszyny i zapieliśmy do Kosianki, gdzie odbywały się zawody enduro. W zawodach startował Patryk syn Krzysia który osiąga bardzo dobre wyniki w startach w terenie. Patryk wystartował rewelacyjnie i po pierwszym kółku miał duży zapas czasu nad pozostałymi zawodnikami. Niestety na drugim kole motorek miał awarię i Patryk wrócił z trasy na motobutach, po prostu pech. Po zawodach na koń i na 16.00 jesteśmy w domu.

Poldek

Zlot motocyklowy Bears Riders  

25 maja 2019r w sobotę ekipa Armat pojechała do Łukowa. Klub Bers Riders FG wraz z Girls Riders zorganizowali Zlot motocyklowy. Na miejscu czekał na nas bardzo obfity posiłek z deserm. Wszytsko przygotowane w najdrobniejszych szczegółach. Muzyka na żywo oraz wiele atrakcji, uświetniało tę imprezę. To była bardzo udana sobota.

Krzysiek

I Majowy Zlot Moto-różańcowy  

25 maja 2019r  wraz z moją żoną pojechaliśmy do Mrozów. Odbyło się tam spotkanie członków Krucjaty Motoróżańcowej w której wraz  z Anią bierzemy udział. Plan zlotu miał charakter modlitewny i integracyjny. Najpierw w kaplicy "Na zjawieniu" zmówiliśmy wspólnie różaniec.  Wśród ponad 300-letnich sosen, miedzy miejscowościami Olszewice a Kruki, w powiecie mińskim, ukazała się niegdyś na starym, sosnowym pniu Matka Boska. Wierni, aby upamiętnić to wydarzenie zbudowali kaplicę, w której czczona jest Matka Boska Częstochowska. Najstarsi mieszkańcy z zachowanych ustnych przekazów wspominają, że zawsze to miejsce otaczano czcią i opieką wiernych. Obecnie, na martwym pniu sosnowym, znajduje się mała, drewniana kapliczka szafkowa, ze szklanymi okienkami, które wychodzą na trzy strony. Wewnątrz niej umieszczony jest nieduży obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej. Tuż obok znajduje się kaplica, którą w 1949 roku wybudowali na własny koszt mieszkańcy wsi Olszewice. Budowla ta powstała na miejscu znacznie starszych fundamentów, na których miała pierwotnie stanąć kaplica ufundowana przez rodzinę dziewczynki, cudownie uzdrowionej ze ślepoty. Według zachowanych relacji, miało to być w czasach, gdy proboszczem tutejszej parafii był ks. Wacław Niemyski, czyli w latach 1870-1887. Po modlitwie w tym urokliwym miejscu pojechaliśmy do Kościoła w Mrozach gdzie Proboszcz parafii odprawił dla nas mszę św. ks. Krzysztof wygłosił do nas piękną homilię. Po mszy św, część integracyjna przy ognisku z kiełbaską. I majowy zlot Moto- różańcowy będzie odbywał się cyklicznie co roku. W imieniu swoim i żony dziękuję organizatorom za bardzo miłe spotkanie modlitewne.

Poldek

10 urodziny Delta Dęblin

Otwarcie Klubu Road Runners MC

Chapter Biała Podlaska

11 maja 2019r w sobotnie popołudnie wraz z V-ce Prezydentem zrobiliśmy koło Stoczek - Dęblin  - Biała Podlaska - Stoczek. W Debinie Grupa Motocyklowa Delta obchodziła 10 urodziny. Impreza rozpoczęła się o 12 w Dęblinie ale my dojechaliśmy na kolację. Przygrywał zespół i zostali praktycznie sami motocykliści Delty. Delta zawsze chętnie przyjeżdża do nas na nasze imprezy.  Nie pojechaliśmy z pustymi rękami i na ręce Prezesa wręczyliśmy pamiątkowy puchar z okazji 10 - tych urodzin. Miejsce imprezy to  obiekt na wyspie Wisła, piękne miejsce fajny amfiteatr i przepiękne otoczenie przy dawnym korycie Wisły. Zostaliśmy tam miło przyjęci a po godzinnym pobycie zapieliśmy do Białej Podlaski.  W Białej Klub Road Runners MC Biała Podlaska otwierał swoją siedzibie. Club Hause  zlokalizowany jest w samym centrum Białej Podlaskiej przy rynku głównym. W starych piwnicach fajny klimat czerwona cegła i miła atmosfera. Wręczyliśmy prezent do siedziby klubu wieszak na kapoty motocyklowe. Spotkaliśmy się tam z kolegami z innych klubów pogadaliśmy trochę z Prezydentem i zaczęło się ściemniać. O 20:22 ruszyliśmy do domu. Marek poleciał na Siedlce ja odbiłem na Łuków. Nakręciłem 280km, warto było bo pogoda w porównaniu z Karkonoszami cieplejsza.

Poldek

XI Garwoliński Rajd Motocyklowy - TUR FG Garwolin  

5 maja 2019r wraz z Tadziem wybraliśmy się do naszych przyjaciół z TUR FG Garwolin na organizowany przez nich XI Garwoliński Rajd Motocyklowy . Mimo rześkiej pogody atmosfera była gorąca. Dzięki uprzejmości Agatki z Pieńków wziąłem udział w konkursie wolnej jazdy dosiadając jej WSK-ę. Maszyna sprawowała się rewelacyjnie i mało brakowała żebym wziął udział w finale. Po rozdaniu nagród i zjedzeniu gorącego żurku, ruszyliśmy w drogę powrotną.  .

Krzysiek

Na majówkę w Karkonosze  

Majówka 2019 to już historia. 1 maja ekipa Armat wraz ze swoimi żonami poleciała na wyprawę w Karkonosze.

Z pamiętnika podróżnika:

Dzień 1

8:00 rano zbiórka na stacji paliw w Stoczku Łukowskim. Na start staje 5 maszyn różnych "maści" i ośmioro turystów motocyklowych. Tankujemy maszyny.  Pogoda bardzo fajna, startujemy do Borówna, Po drodze dołączają do "stada" Indian ze swoją Indianką i jest już komplet. Do pokonania ponad 550 km w jedną stronę. Peleton prowadzi nasz V-CE Marek. Trasa przebiega w miarę dobrze tylko raz wkopaliśmy się w korek na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego i cofnęliśmy się na S8, a potem poszło gładko. Na miejscu jesteśmy o 17:30. Powitał nas gospodarz Pensjonatu "Misiówka" wraz z Menedżerką. Marek zamówił obiado-kolację w tym dniu,  bo świętowaliśmy 40 - lecie "spożycia" małżeńskiego państwa Maryli i Marka. Na stole wylądowały trzy pieczone kaczki, był szampan, sto lat i paliwo czyste. Skończyliśmy o przyzwoitej porze, bo jutro czeka na nas setki karkonoskich winkli.

Dzień 2

Na dziś zaplanowałem trasę około 280 km. Karkonosze polskie, czeskie, góry izerskie, Szpindlerowy młyn, Skalne Miasto, Harrahow, Szklarska Poręba, Karpacz.  Wystartowaliśmy rano, pogoda super. Trasa dla motocyklisty bogata w zakręty, serpentyny, wzniesienia, zjazdy, podejścia, przyrodę, po prostu cud miód. Dzisiaj można było się najeździć. Nie wiem jak "plecaczki", ale motocykliści powinni być zadowoleni. Po tak wyczerpującym dniu wieczorem kolacja w miłym towarzystwie i pod pierzynę.

Dzień 3

Kolejny dzień i w planach mała pętla około 170km. Wycieczka jednak zgodnie orzekła, że powinien być dzień odpoczynku. Miejsce czyli "Misiówka"  sprzyja atmosferze spokoju i relaksu. Pięknie położony ośrodek agroturystyczny z wodą i domkami o wysokim standarcie. Więc leniuchujemy i chodzimy na spacery podziwiać piękną okolicę i przyrodę. Na obiad zaplanowaliśmy grilla, troszkę się zeszło zanim karkówka się nagrzała ale posiłek był smaczny i syty.

Dzień 4

Dzień ten był ekstremalny i śmieszny. Pobudka rano z nieba nie kapie więc na koń i w trasę. Temperatura nie za wysoka, ale najważniejsze że nie pada.   Na ten dzień  zaplanowałem trasę zamkową, ale trzeba ją było zredukować do jednego zamku i muzeum. Polecieliśmy więc na zamek Książ trzeci co do wielkości  w Polsce.  Po zamku o bogatej historii oprowadzała nas przewodniczka, która bardzo ciekawie w półtorej  godziny naświetliła nam skrawek historii tego miejsca. Po zameczku lecimy do Muzeum Motoryzacji pod Wrocławiem. Muzeum położone na terenie posiadłości Topacz. Było na co popatrzeć, kawał historii naszej motoryzacji i nie tylko. Podczas zwiedzania pogoda się popsuła i zaczęło padać. A do domku około 100 km. Zakładamy celofany i startujemy. Temperatura spada, pogoda się psuje na maxa. Chlapie całą drogę i do tego dmucha boczny wiatr. Im bliżej do domu tym gorzej. W Wałbrzychu  zahaczamy o "Biedronkę", żeby uzupełnić prowiant na kolację. Kupujemy napoje wysokoenergetyczne i pieczywo i lecimy dalej. Napięcie rośnie, przy wyjeździe z Wałbrzycha zaczyna padać śnieg.  Na moim liczniku zaświeciła się śnieżynka, a obok temperatura 2,5 C. Wyjechaliśmy wiosną  rano na majówkę, a wróciliśmy w zimę do "domku w Karkonoszach". Całe szczęście dotarliśmy bezpiecznie. Kto nie słuchał tego zabawnego monologu  to proszę:

 

. Tego wieczora Domek w Karkonoszach stał się naszym domkiem. I nie ma się z czego śmiać, bo takie jest życie, popatrzcie na fotki a uwierzycie. Wieczorem Tomek ulepił bałwanka na swojej FJ-erce, nawet mu to ładnie wyszło, a za płotem pomykały sarenki w śniegu.  To był extremalny wieczór pełen wrażeń ale i strachu czy dolecimy w całości do bazy.

Dzień 5

Dzień powrotu do domu. O 5:00 rano budzi nas jakiś dziwy dźwięk coś jakby ktoś odśnieżał? To śnieg zsuwał się z dachu. Trzeba rano wstać i odśnieżyć motory. Tylko czy wyjedziemy z Misiówki, bo mógł przejechać pług i zasypać wjazd. Zacząłem  czyścić GSA i pomyślałem, że trzeba wzbogacić serwisówkę o odmrażacz do szyb. Temperatura rośnie o 9:00 jest już 3 stopnie. O 9:30 startujemy. W miarę ucieczki z Karkonoszy temperatura wzrasta. Na szczęście nie pada. Zapieliśmy na Wrocław i na autostradę, żeby troszkę podgonić kilometrów. O 18:00 jesteśmy w domu.

Podsumowanie

Nawinęliśmy 1489km

Pokonaliśmy setki zakrętów.

Gdyby dziś  mnie ktoś spytał czy pojechałbym jeszcze raz ma majówkę w Karkonoszę?

Odpowiadam tak, bo takich wrażeń i adrenaliny dawno nie miałem.

Czy lubisz monolog Domek w Karkonoszach?

Odpowiadam:  dopiero teraz w pełni go rozumiem !!!

Dziękuję całej ekipie uczestniczącej w tej niezapomnianej wyprawie.

 Poldek

V Majowy Pochód Motocyklowy CWS Stoczek Łukowski  

1 maja 2019r wzięliśmy udział w pochodzie majowym organizowanym przez Klub CWS Stoczek Łukowski. Po Mszy św. wyruszyliśmy w paradę, której jednym z punktów było złożenie kwiatów pod Pomnikiem Wojska Polskiego w Jadźwinach. Po złożeniu kwiatów ruszyliśmy do siedziby klubu gdzie czekały na nas konkurencje motocyklowe, dobre jedzonko oraz wspaniała oprawa muzyczna.   .

Krzysiek

Otwarcie sezonu motocyklowego 2019  

28 kwietnia 2019 to data otwarcia sezonu motocyklowego w naszym wykonaniu. We czwartek zaczeły docierać do mnie informacje o słabej pogodzie nadawanej przez media. Zaczęło się trochę psuć już w sobotę. przygotowaliśmy się na 2 scenariusze mokry i zimny oraz suchy i zimny. Trafiliśmy w ten drugi scenariusz. Jak to mówią nie ma złej pogody są żle ubrani motocykliści, i ku naszemu zdumieniu trochę ludzi do nas przyjechało. Jest sporo takich twarzy które spotykam u nas na otwarciu i zamknięciu sezonu notorycznie. Dzięki nim to co robimy ma sens. Plan naszego otwarcia sezonu był taki: 9:00 zaczynamy grillowanie, 12:00 Msza św. 13:30 parada motocyklowa 14:00 dalsza częć w naszej siedzibie konkurencje motocyklowe i biesiadowanie. Plan zrealizowany i czas powspominać. Mszę św. odprawił Ks. Marek motocyklista który wygłosił ładną homilię. Po mszy poświęcił motocyklistów i nasze maszyny zgromadzone wokół kościoła. Parada motocyklowa  spacerowym tempem przejechała po mieście i gminie ale nie było zainteresowania wśród mieszkańców.

Jeśli chodzi o zabawę to przygotowaliśmy 5 konkurencji, dwie na celność strzelanie z procy, i celowanie do butelki, jazda pojazdem kaskaderskim, najgłośniejszy motocykl, nagroda za najwięcej nawiniętych kilometrów aby do nas dotrzeć. Najciekawsza konkurencja według mnie to rajd po slalomie   sportową maszyną ekologiczną   ulepioną specjalnie na to otwarcie. Puchary rozdane grill wygaszony i po otwarciu. Po 16:00 zaczęło kropić, więc wyrobiliśmy się idealnie. Dzięki Bogu wszystko odbyło się według scenariusza.

Dziękuję wszystkim motocyklistom którzy do nas zawinęli w tę trochę chłodną niedzielę. Dziękuję moim braciom z klubu za ciężką pracę.

Poldek

Zryw Otwock MC otwierają sezon

27 kwietnia 2019 o godzinie 12.00 polecieliśmy reprezentacją Armat do Otwocka. Klub Zryw Otwock MC robił rozpoczęcie sezonu motocyklowego. Pogoda na jazdę dobra chociaż w drodze powrotnej temperatura spadała. Mieliśmy lekkie problemy w Otwocku z uwagi na liczne remonty w samym mieście. Ale w końcu dotarliśmy do końca. Na miejscu mnóstwo maszyn i motocyklistów zrzeszonych i nie zrzeszonych. Poczęstowano nas pyszną grochóweczką, spróbowaliśmy  i zupy chmielowej. O 14.30 ruszyła parada w której wzięliśmy udział. Z parady bezpośrednio zapięliśmy do domu, bo o 18 umówiliśmy się na porządki w klubie przed naszą jutrzejszą imprezą.

Poldek

Wiosenny Kongres PKM nr 14

13 kwietnia 2019 w godzinach rannych wybraliśmy się ekipą na Kongres Motocyklowy do Borka koło Bochni. Ranek przywitał nas śniegiem i 2 stopniami ciepła. Ten kongres różnił się od wszystkich pozostałych naszych kongresów głównie formułą przeprowadzenia Kongresu. To zmiana na duży plus. Nie było indywidualnych przesłuchań wszystkich klubów FG lecz wszyscy zasiedliśmy na jednej sali z radą kongresu. Jeśli ktoś miał jakieś sprawy do Rady Kongresu mógł przestawić je na odrębnym spotkaniu. Szykują się duże  zmiany. W tym sezonie odbędzie się jeszcze Kongres jesienny a w 2020r Kongres będzie odbywał się raz w roku w czerwcu w formie wielkiego zlotu motocyklowego na który przyjadą wszystkie kluby zrzeszone w Kongresie. Nareszcie będziemy mogli pojechać naszymi maszynami (a nie puszkami) na zlot i kongres i spędzić czas miło i pożytecznie. Ta zmiana bardzo nam odpowiada. Gratulacje za pomysł.

Poldek

Inauguracja Sezonu Motocyklowego 2019 z FMB FG Siedlce  

6 kwietnia 2019 wraz z Pieszczochem i Markiem wybraliśmy się do naszych przyjaciół z FMB FG Siedlce na inaugurację sezonu motocyklowego 2019. Po Mszy Św. wyruszyliśmy w paradę, której finał miał miejsce na parkingu Aqua Parku. Na powitanie dostaliśmy ciepły posiłek z kuchni polowej oraz cos do popicia. Podczas atrakcji podziwialiśmy bardzo ciekawy pokaz stuntu wykonywany na motocyklach firmy Harley Davidson. To była bardzo udana sobota.  .

Krzysiek

Wszystkiego najlepszego dla klubu Gryf MC Poland

6 kwietnia 2019r  zapakowaliśmy się w Tomka busa i pojechaliśmy na imprezkę do Siedlec. Klub Gryf MC Poland obchodził hucznie swoją 18-nastkę. Miejsce na imprezę bardzo fajne przy siedleckim zalewie, dawna Stanica Harcerska. Dowaliło ludzi bo muza i miejsce było super. Najbardziej do gustu przypadła mi kapela JMS BAND z Radomia. Grupa pogrywa fajne reggae a moje ulubione denciaki robiły robotę. Polecam tę kapelkę (facebook). To była dobra impreza w dobrym towarzystwie.

Poldek

40-stka Sekretarza Krzysia

23 marca 2019r społeczność klubu świętowała 40-ste urodziny Sekretarza Krzysia. Impreza odbyła się w lokalu RARYTAS w Wodyniach. Na uroczystość przybyły tłumnie Armaty wraz z żonami. Lokal bardzo fajny super jedzonko, bardzo miła obsługa i konkretny gospodarz. Bardzo serdecznie polecamy ten lokal na wszelkie uroczystości (Rarytas FACEBOOK). Nasz Jubilat bardzo zadbał o gości  zapraszając nas na tę imprezę, za co bardzo mu dziękujemy. W zamian wręczyliśmy Krzysiowi skromny prezent oraz tort.

 Drogi Krzysztofie w imieniu całego klubu życzymy Ci wszystkiego co piękne, zdrowia, szczęścia, miłości i wiele nawiniętych kilometrów wspólnie z Armatami. Dziękujemy za wspaniałą imprezę i piszemy się na 45- lecie bo do pięćdziesiątki trochę za długo czekania.

Poldek

10 urodziny Klubu BRRAVE KNIGHTS MC Poland

16 marca 2019r  7 - osobowa delegacja Armat wybrała się do Puław na rodziny Rycerzy. Zawiezliśmy prezent od naszego Klubu. Była to doskonała okazja aby spotkać się z kolegami z innych klubów. Imprezka z muzyką na żywo przy dobrych trunkach trochę się przeciągnęła. Po długiej podróży (: wróciliśmy koło północy do bazy.

Poldek

           

Copyright: 2011© A & P.P   appozniak@o2.pl