Strefa dla armat

 

Charytatywnie

 

Historia

 

Napisali o nas

 

 

 

 

 

James R.  Davis

 

 

 

 

 

 

Zasady jazdy - podstawy

 - W umówione miejsce przyjedź przed czasem i z pełnym bakiem !!!

- NIGDY nie goń !!!

- Jadąc w grupie odpowiadasz za bezpieczeństwo swoje i całej ekipy.

- Nie jedź ponad swoje możliwości.

- Pilnuj motocykla ZA sobą.

- Nie wyprzedzaj z prawej strony.

- Najbardziej doświadczeni otwierają i zamykają grupę.

- W szyku ustawiamy się na przemian, a nie jeden za drugim.

 - Prowadzący jedzie lewą stroną.

- W przypadku dużej ilości motocykli dzielimy grupę na mniejsze.

- Wyprzedzamy się wzajemnie tylko gdy mamy pewność że motocyklista/ka przed nami widzi nasz manewr.

- Jeśli oddzielisz się od grupy, nie panikuj. Wrócimy po Ciebie.

 
       Odprawa przed wyjazdem. Omówienie trasy przejazdu, miejsc do odpoczynku i do tankowania oraz sygnałów informacyjnych. Przydzielenie roli prowadzącego oraz ogona, czyli zamykającego. Obydwaj powinni być dobrze obeznani z zasadami jazdy w grupie. Prowadzący powinien ocenić wszystkich kierujących umiejętności oraz styl jazdy grupy.
       Ustalić rozmiar grupy możliwej do opanowania. Idealnym rozwiązaniem jest od 5 do 7 kierujących. W razie konieczności podzielić grupę na podgrupy, w których należy wyznaczyć prowadzącego i ogon.

       Jedź przygotowany. Przynajmniej jeden kierujący w grupie powinien mieć komórkę, apteczkę pierwszej pomocy i zestaw narzędzi, aby grupa była przygotowana na każdą ewentualność.

       Jazda w formacji. Jazda w szyku pozwala na ustalenie odpowiedniej odległości pomiędzy kierującymi, dzięki temu każdy kierujący ma wystarczającą ilość miejsca i czasu do manewru i do zareagowania na niebezpieczeństwo. Prowadzący jedzie lewą stroną w 1/3 odległości od linii, podczas gdy następny kierujący jedzie prawą stroną w 1/3 odległości od linii (krawężnika, pobocza), reszta grupy powiela ten szyk. Jazda w szyku pojedynczym jest preferowana na krętych drogach, w warunkach słabej widoczności, na drogach o kiepskiej nawierzchni, podczas wjazdu/zjazdu z autostrady oraz w sytuacjach gdzie większa odległość pomiędzy kierującym do manewrów jest wymagana.

        Unikaj jazdy w szyku pojedynczym, ponieważ zmniejsza odległość pomiędzy kierującymi. Jeśli nagle będziesz musiał zahamować, aby uniknąć niebezpieczeństwa może Ci braknąć miejsca. Przecież nie chcesz wygiąć kierownicy.

        Okresowo sprawdzaj obecność kierowcy jadącego za tobą w tylnym lusterku. Jeśli zauważysz, że nie nadąża zwolnij, aby mógł nadgonić. Jeśli każdy kierujący w grupie użyje tej techniki, grupa powinna utrzymać słuszną stała prędkość, bez nacisku na szybką jazdę, aby dogonić.

        Jeśli oddzielisz się od grupy, nie panikuj. Grupa powinna mieć wcześniej przygotowaną procedurę oraz miejsce do ponownego zgrupowania. Nie łam prawa i nie jedź ponad swoje możliwości, aby nadgonić.
       W przypadku problemów mechanicznych i/lub medycznych, gdy sytuacja tego wymaga użyj komórki, aby wezwać pomoc.


 

Sygnały informacyjne motocyklisty

   

   

   

   

   

   

 

Źródło: http://www.sunsethog.com/

Zasady bezpiecznej jazdy motocyklem w grupie - technika


Jazda motocykli w grupie różni się zasadniczo od jazdy indywidualnej. Motocyklista jadący w formacji motocyklowej staje się częścią większego zespołu i podlega innym zasadom. Odpowiada za bezpieczeństwo swoje i kolegów. Nie przestrzeganie zasad jazdy w grupie może zakończyć się tragicznie. Każdy z motocyklistów ma indywidualne nawyki i może je stosować, kiedy jedzie solo, jeżeli chce jechać w grupie, musi się podporządkować poniższym zasadom.

Podstawową formacją jazdy motocykli w grupie jest jazda "na zakładkę".
Pierwszy motocykl jedzie lewą stroną pasa drogi, drugi w odległości 1 sekundy po prawej stronie tego samego pasa i tak na przemian cala grupa. W trudnych warunkach (dziurawe drogi, deszcz, itp.) zwiększamy odległości między motocyklami.

Jedziemy jednym pasem drogi a nie jak szarańcza - kilkoma.

Grupę prowadzi i jest za nią odpowiedzialny LEAD ROAD CAPTAIN. Grupę zamyka dysponujący szybkim motocyklem SWEEP ROAD CAPTAIN.
Motocykliści mniej doświadczeni powinni jechać na początku Grupy za prowadzącym.

Strategia jazdy grupy motocyklistów



Podczas jazdy przez tereny wiejskie, zmniejszamy prędkość. Pamiętaj - ZWIERZĘTA MAJĄ ZAWSZE PIERWSZEŃSTWO. Zakręty zwłaszcza lokalnych dróg często są pokryte piaskiem lub żwirem, spotkamy tez drogi dziurawe, wszelkie namalowane na jezdni białe pasy i znaki są bardzo śliskie. Jeżeli jakość drogi jest zła, jedziemy w formacji pojedynczej i zwiększamy odstepy.

W mieście, na skrzyżowaniach dróg ze światłami, przechodzimy w szyk parami, skracamy długość grupy i zmniejszamy znacznie odległości pomiędzy motocyklami. Nie możemy dać się podzielić. Blokujemy skrzyżowanie z lewej i z prawej strony (ronda wystarczy blokować z lewej strony) do chwili, kiedy przejedzie cała kolumna. Blokuje pierwszy i drugi motocykl jadący za prowadzącym. Motocykle, które blokowały skrzyżowanie dołączają na końcu kolumny, ale przed SWEEP CAPTAIN-em. SWEEP CAPTAIN jedzie zawsze na końcu!!! Jeżeli nie wszystkim uda się przejechać skrzyżowanie i cześć motocykli zatrzyma się na świetle czerwonym, część grupy, która przejechała skrzyżowanie zdecydowanie zwolni lub zatrzyma się w bezpiecznym miejscu i poczeka na resztę. W terenie niezabudowanym odległość pomiędzy motocyklami zwiększamy, jednak zawsze jedziemy w zasięgu wzroku. Kiedy grupa zmienia kierunek jazdy (skręca w inną drogę, ulicę w mieście) a jadący z tyłu motocykliści mogą tego nie zauważyć, obowiązkiem ostatniego motocykla, który nie widzi w lusterkach jadących za nim kolegów jest zatrzymać się na zakręcie i poinformować nadjeżdżających. W ten sposób nie pogubimy się i zawsze mamy pewność, że na następnym zakręcie ktoś na nas czeka i pokaże drogę.

Zasady udzielania pierwszej pomocy

- nasze bezpieczeństwo na pierwszym miejscu - jeżeli mamy zasłabnąć, albo włazić do pożaru to jest to niezgodne z zasadami - i coś w tym jest, bo nagle z jednej ofiary może się zrobić i parę. W takich sytuacjach zaprzestajemy reanimacji i tak dalej: przykład z kursu - robisz masaż serca już 2 godziny i czujesz że zaraz zemdlejesz. trzeba przestać. Pożar? nie wchodzisz. wiem, ja też się z tym do końca nie zgadzam.

- pierwszej pomocy udzielamy tylko na tyle na ile umiemy - podstawowy obowiązek to: zadzwonić na pogotowie, podać najpierw imię nazwisko, miejsce i sytuację, potem jeżeli ratowników jest kilku - opisujemy szczegóły, jeżeli jesteśmy sami przystępujemy do...

- zabezpieczenie miejsca wypadku - stawiamy motor/samochód tak by zatarasować ruch, stawiamy trójkąt/odblask, włączamy światła, kierunki, blokujemy klakson i tak dalej.

- dopiero wtedy zaczynamy udzielać pomocy - inna wersja mówi, ze równolegle trzeba zatrzymać w miarę możliwości kogoś do pomocy.

- zaczynamy od spytania przytomnych - ile osób było w wypadku? bo może się zdarzyć tak, że reanimujemy 2 osoby, a trzecia właśnie kończy się 20 metrów dalej. to podstawa.

- badanie oddechu i pulsu - najlepiej na szyi, trzema palcami, na nadgarstku można wyczuć własny puls w palcach.

- pomocy w stylu reanimacja/badanie urazowe wstępne udzielamy w zakresie umiejętności: najłatwiejsze badania to sprawdzanie kości długich i żeber. Badanie kręgosłupa to jedynie 25% szans na odkrycie ruchomości, badanie karku to około 15% szans na nie zadanie dodatkowych obrażeń. Badanie obręczy barkowej jest już średnio trudne, doświadczeni ratownicy robią badanie miednicy, tzw. kołyskę. ale wyobraźcie sobie niedoświadczonego ratownika łamiącego pękniętą miednicę. wtedy nie robimy.

- nie ruszamy ofiary z podejrzeniem urazu kręgosłupa szyjnego i lędźwiowego. Nigdy. tu bez kołnierza i zbieraka nie dasz rady po prostu. inną sprawa jest sprawdzenie drożności dróg oddechowych - patrzymy wtedy czy w ustach nie ma wydzielin/wymiocin/ciał obcych ew. odciągamy język, ale lekko.

- jeżeli są osoby przytomnie- wiem że to dziwnie brzmi - zaczynamy od nieprzytomnych. Nieprzytomny nie powie - ja się duszę własną krwią, przewróć mnie na bok... Przytomne pytamy czy boli, co boli czy coś dziwnego czuje co się stało i tak dalej - i mamy obowiązek ten raport przekazać ratownikom - do tego czasu możemy być jedynymi przytomnymi na miejscu. (dlatego bezpieczeństwo ratownika na pierwszym miejscu - musi być do końca sprawny i przytomny)

- zawsze zaczynamy od prób ocucenia - lekko naciskamy na przykład pod ścięgnem tuż nad obojczykiem - to wrażliwe miejsce, trochę boli ale tylko to może czasem obudzić delikwenta

-klękając przy ofierze warto zrobić to z boku od lewej, na lewe kolano, prawy łokieć opieramy na nim - to jest blok, trochę jak w sztukach walki - jeżeli ofiara nagle się ocknie, jest nieprzewidywalna. może przyłożyć

- tylko po badaniu pourazowym ew. osoby przytomne układamy w poz. bocznej ustalonej. Jeżeli osoba ma złamania, jest przytomna, pomagamy się jej ułożyć tak, by było najwygodniej. Nieprzytomne i bez pulsu trzeba reanimować, bo jeżeli ma cały kręgosłup a się udusi... a jeżeli ma pęknięty to jest to niestety konieczne ryzyko.

- nieprzytomnym mówimy - złącz nogi - często poruszy podświadomie kończynami. wtedy wiemy przynajmniej, ze nie jest sparaliżowany. W ogóle mówimy do nich ciągle - komfort psychiczny jest bardzo ważny - nie biegamy nad głowami, rękami i innymi częściami ofiar - to stresuje.

- opatrunki - nie stosuje się już opasek uciskowych chyba że przy amputacji - wtedy nie zaszkodzimy bardziej. źle założona opaska powoduje martwicę... ucisk lekki na ranie, większy ponad. Jeżeli nie mamy jałowych bandaży... opatrujemy ubraniem ofiary - podkoszulek, koszulka, jakieś manele takie - chodzi o to, że na ubraniu jest specyficzna flora bakteryjna, jego złuszczony naskórek itp. - to nie doprowadzi do zakażenia - a nasza koszulka może...

- nigdy nie usuwamy ciał obcych - noża z płuca, patyka z bebechu, kawałka stali z ręki - odkorkujesz: wykorkuje taka zasada. unieruchamiamy te ciała obce tak jak są, w płucach uszczelniamy, by mu się nie zapadło i żeby mógł oddychać, tu wskazane jest przyłożenie palca.

- ubranie można zdjąć ale nie całkiem - rozpiąć tak - raz że leżenie na asfalcie może wychłodzić typa, dwa że to może jedynie zaszkodzić.

- kask - samemu nie dasz rady, jeżeli ma uraz mózgu to tylko ten kask może utrzymywać popękaną czaszkę razem: był taki wypadek, że facet był przytomny, gadał z lekarzem, jak mu zdjęli kask... pęknięta czaszka po prostu się rozleciała. Oczywiście w krytycznej sytuacji trzeba, ale wtedy najpierw sprawdzamy ręką czy nie cieknie spod kasku krew, lub płyn rdzeniowy - przezroczyste, kleiste, wypływa z ucha przeważnie.

- nigdy na własną rękę nie składamy złamań. nigdy. unieruchamiamy najlepiej do ciała ofiary - jeżeli jest przytomna prosimy o to by ułożyła się wygodnie. np: nogę do nogi, rękę do piersi.
 

           

Copyright: 2011© A & P.P   appozniak@o2.pl